Z radością malowane. Rozmowa z malarką Wiktorią Florek.

Podcast Konik Kreatywny. ZASŁUCHAJ SIĘ NA SPOTIFY >>

Jej prace kupują współcześni wielbiciele sztuki z całego świata. Trzy najnowsze obrazy możecie podziwiać już od 26 września w Przestrzeni Pełnej Czasu stworzonej przez PSC.

Ta dziewczyna to wulkan energii. Maluje kiedy jest szczęśliwa. Na stałe mieszka w słonecznej Barcelonie. Poznajcie Wiktorię Florek.

Jak zaczęłą się Twoja przygoda z malarstwem, ze sztuką?
Przeprowadziłam się do Barcelony i tutaj poczułam że chcę malować. Na początku to było subtelne. Pewnego dnia uderzyło mnie tak mocniej. Był to sierpień 2012 roku byłam z moim obecnym mężem – wtedy dopiero się poznawaliśmy w pięknej nadmorskiej miejscowości Tossa del Mar.

Na ulicy zobaczyłam malarza. Lato, słonce, plaża, morze. Ten malarz stal na chodniku zaraz przy plaży i malował kolorowe kamieniczki naprzeciwko. Patrzyłam na niego i serce mi waliło, czułam, że na chwile zamarłam. Zbliżyłam się zaczęłam się przyglądać i w głowie rodziło mi się takie wyobrażenie, że też jestem malarka.

Fot. Archiwum artystki Wiktorii Florek.

Było to dziwne i surrealistyczne. Miałam 29 lat i nigdy wcześniej nie malowałam. Pamiętam, że nawet w podstawówce nie za bardzo lubiłam lekcje plastyki.

Zaczęło się więc od pragnienia. Potem namalowałam mój pierwszy obraz na kartonie z pudelka po butach, malowałam pożyczonymi farbami akrylowymi. Ten pierwszy obraz jest dla mnie bardzo wyjątkowy, przy malowaniu towarzyszyła mi ekscytacja, malowałam trochę jak w hipnozie, nie za bardzo wiem jak ten obraz w ogóle powstał. Tak jakby sam się malował. To było niesamowite flow. Oprawiłam go i wisi w salonie u mojej teściowej jako pamiątka. Potem to uczucie i pragnienie było we mnie coraz silniejsze.

Cykl „Love Story” / Tytul „Love Story nr 2 „, 100×120 cm, technika mieszana na płótnie. Dostępny na www.wiktoriaflorek.com
Cykl „Love Story” / Tytul „Love Story nr 2 „, 100×120 cm, technika mieszana na płótnie. Dostępny na www.wiktoriaflorek.com

Zapisałam się na wieczorny kurs rysunku, potem malarstwa. Chodziłam przez ponad rok do Eksperymentalnego Atelier Nurii Duran – katalońskiej artystki. Miałam dwóch nauczycieli, jednym z nich był Enric Servere, od którego dużo się nauczyłam w kwestii eksperymentowania z rożnymi technikami.

Pewnego dnia powiedziałam mojemu chłopakowi, że chce zostać malarką, że muszę rzucić prace i pójść do Akademii. I tak zrezygnowałam z pracy i zaczęłam się uczyć w Barcelona Academy of Art.

Uczyłam się tam technik i metod XIX wiecznego realizmu z modeli. Brałam też udział w fantastycznych warsztatach z rzeźby u Grzegorza Gwiazdy.

eBook „Kompendium z Insta dla Artystów”, Katarzyna Moczulska, lipiec 2020 r. Kup teraz >

Wspominałaś́, że kochasz malarstwo Van Gogha. Miałaś okazję zobaczyć jego prace na żywo?
Pierwszy raz zobaczyłam jego obrazy na żywo w Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku. Patrzyłam na cyprysy a łzy napłynęły mi do oczu. Jego obrazy chwytają mnie za serce.

Fot. Archiwum artystki Wiktorii Florek.

Twoja sztuka to element codzienności dla tych, którzy ją kupią. Opowiedz jaką energię kryją Twoje prace.
Najczęściej maluję kiedy jestem szczęśliwa, bardzo rzadko kiedy jestem smutna. Wtedy najbardziej lubię się zaszyć w lóżku z notesem i dużo pisze, pochylam się nad emocjami, analizuje je. Maluję jak już znów odnajdę spokój i radość.

Ja w ogóle uważam, że my z natury jesteśmy pełni radości, radość to nasz naturalny stan, stan naszego wnętrza. Negatywne emocje to skutek oddziaływania zewnętrznych czynników które są od nas najczęściej niezależne i nie są częścią nas.

Ja tworzę z serca i to trafia w serca innych ludzi. Wiktoria Florek

Moja sztuka płynie z wnętrza i ja muszę być połączona z moim wnętrzem żeby tworzyć. Jak jestem np. smutna to nie ma tego połączenia.

Fajnie powiedziałaś, że moja sztuka to element codzienności. Trochę tak jest, bo ona jest inspirowana codziennością, przeżyciami, doznaniami, doświadczeniami – najczęściej tymi pozytywnymi, kiedy coś mnie zachwyca, ale też jak przeżywam coś trudnego i to w sobie przepracuję, zaakceptuję, przetransformuję. Wynik tego procesu też bywa inspiracją moich prac. Wtedy to też jest pozytywne.

Fot. Archiwum artystki. W pracowni / Barcelona Academy of Art.

Moi klienci i kolekcjonerzy często mówią, że moje obrazy chwytają ich za serce, że są dla nich ważne, że chcą się nimi otaczać bo dają mi radość, poprawiają nastrój i to jest dla mnie piękne. Ja tworzę z serca i to trafia w serca innych ludzi.

[…] Realizm nie do końca jest moim środkiem artystycznym. Realistyczne malarstwo wymaga obserwacji rzeczywistości. Trochę zaczęłam się czuć jak w moim zawodzie audytora […] Wiktoria Florek

Dlaczego abstrakcja?
Bo jest nieograniczona w wyrazie wiec to dla mnie najlepszy środek wyrazu artystycznego. Jest też nieograniczona w odbiorze. Jest pozbawiona formy przez co dociera bezpośrednio do serca, bo umysłem nie da się jej odczytać. Umysł nie rozumie abstrakcji. Można ja tylko stworzyć z poziomu wibracji i serca i tak samo odczytać na poziomie wibracji i serca.

Często jestem pytana co moje obrazy oznaczają, ludzie chcą zrozumieć o co w tym chodzi. Wielu wydaje się, że to są bazgroły. Ale jak tylko się otworzą i usłyszą co obraz do nich mówi to są zaskoczeni jakie to może być głębokie.

Cykl „Blue” / Tytul „Blue Lagoon nr 4 „, 70×50 cm, technika mieszana na papierze. Dostępny na www.wiktoriaflorek.com

W tym momencie twoje prace są dostępne w ramach 8 cykli, które bardzo różnią się od siebie doborem palety barwnej. Co determinuje twoją twórczość w ramach jednego bądź drugiego cyklu?
Tych cykli jest kilka więcej, ale nie wszystkie są opublikowane, niektóre są też wyprzedane i ich też nie ma już na stronie. Co do kolorów to różnie. Czasem jest to pora roku czasem jakieś wydażenie, przeżycie, doświadczenie, widok. Omówię kilka wybranych, żeby zarysować kontekst.

Cykl “Fade Away” powstał jesienią i mówi o przemijaniu ale w takim pozytywnym sensie. Ze trudne sytuacje, wyzwania, porażki które wywołują smutek, czy lek są tylko chwila i emocje przemijają gdy się nad nimi pochylimy, gdy je w sobie utulimy, zaakceptujemy, puścimy pozwolimy sobie na odczuwanie. W pewnym momencie one słabną i odchodzą. Tutaj oswajałam swoje leki związane ze zmiana życia, bo to jednak była rewolucja w moim życiu z audytora zostać malarka. Wszystko musiałam zacząć od nowa, a nie jest łatwo być poczatkującym, gdy 30stka na karku.

Cykl „Playground” z kolei jest zupełnie inny, to eksplozja radości i ekscytacji. W naszej poprzedniej rozmowie mówiłaś, że wydaje się, że byłam wściekła. A mnie po prostu rozpierała energia. I to jest piękne w abstrakcji, że każdy odczytuje ja jak chce i każda interpretacja jest ok. Nie ma tutaj złych odczuć. Nie można się pomylić.

Na początku 2018 roku powstał cykl Szmaragdowo-Szafirowy, który jest dla mnie bardzo osobisty i trzymam go na razie tylko dla siebie. Malowałam go 6 miesięcy po stracie pierwszej ciąży. Tutaj na papierze przeżywałam smutek, pozwoliłam sobie go odczuwać i wyrażać i on zaczął się we mnie transformować w spokój i akceptacje. I ta seria dla mnie taka jest – pełna spokoju i akceptacji.

Cykl „Bloom” / Tytul „Bloom 1”, 70×50 cm, technika mieszana na papierze. Wkrótce dostępny na www.wiktoriaflorek.com

Potem powstała seria „Love Story” i „Bloom” (ta jest na razie jeszcze niedostępna) – „Bloom” to rozkwitanie, bo w moim życiu nastała nowa epoka. Ta seria jest przepiękna, jedna z piękniejszych jakie namalowałam, bardzo radosna i optymistyczna.

Następnie powstał cykl „My Motherhood” – Moje Macierzyństwo – który dla mnie na chwile obecna jest najważniejszym cyklem. Powstał po narodzeniu mojej córki. A kolorystyka odpowiada mojemu nastrojowi w tamtym czasie, kolory ziemi brązy, beze, pastelowe róże taki był dla mnie początek macierzyństwa.

Harmonia, uziemienie, zakorzenienie, miłość ale taka dojrzała, głęboka, akceptująca, bezwarunkowa. Tutaj nawet tytuły są dla mnie ważne i wyjątkowe bo to są słowa lub zdania które śpiewałam mojej córeczce gdy płakała, przy karmieniu czy usypianiu. To są też zdania, które chciałabym jej przekazać np. to że zawsze jestem przy niej, że jest bezpieczna, że kocham ja bezwarunkowo, że ją słyszę, że ją widzę, że jest ważna itp.

Cykl „My Motherhood” / + 40 prac, A4, technika mieszana na papierze. Sprawdź czy prace są dostępne na www.wiktoriaflorek.com

Zakrywasz i odkrywasz. W jakiej technice tworzysz?
Tworzę w technice mieszanej, teraz jest to głownie akryl w połączeniu z ołówek, kredami, markerami, pastelami, węglem. Wcześniej używałam różnych polaczeń np. bitum z Judei, piasek z plaży, kamyki, złoto.

Maluję i na papierze i na płótnie. Od małych obrazów A4 do dużych – ostatnio tworzyłam trzy obrazy 200×140 cm do Przestrzeni Pełnej Czasu, która niedługo otworzy się w Krakowie na Kazimierzu. Będzie to przepiękna industrialna przestrzeń z dużą ilością zieleni. Będzie tam coworking, kawiarnia, biblioteka i sklep z artykułami Oli Budzyńskiej – Pani Swojego Czasu.

„Stripe”, 140×200 cm, technika mieszana na płótnie. W zbiorze Przestrzeni Pełnej Czasu.

W którym momencie zaczęłąś tworzyć prace na zamówienie?
Od początku uczyłam się sprzedaży i wystawiałam na sprzedaż moje obrazy. Zaraz przed odejściem z korporacji dostałam pierwsze zamówienie. Ale to wszystko działo się bardzo powoli. Czasem się sprzedawało a czasem długo nie.

Dopiero od niedawna regularnie sprzedaję, kolejne cykle. Wejście na rynek sztuki, zbudowanie bazy kolekcjonerów od zera jest trudne i niesamowicie czasochłonne, zwłaszcza, że robię to sama. Nie mam wsparcia galerii ani żadnych instytucji. Dla mnie malarstwo to jest moje powołanie, tak czułam od samego początku i to mnie napędza, daje siłę i motywację inaczej dawno bym zrezygnowała.

Jak długo pracujesz na swój artystyczny sukces online i skąd pomysł na sprzedaż
swoich prac online?
Od samego początku czyli już 8 lat. Od zawsze pasjonował mnie świat globalnie. Studiowałam Stosunki Międzynarodowe. Mam specjalizacje z Międzynarodowych Stosunków Gospodarczych. Przez 8 lat pracowałam dla korporacji, dużo podróżowałam po świecie zarówno służbowo jak i prywatnie. Mieszkałam i pracowałam też w wielu miejscach między innymi w Edynburgu, Brukseli, Nowym Jorku, w Meksyku, w Hiszpanii.

Od początku chciałam, aby moja sztuka była dostępna międzynarodowo. Dzięki temu, że jestem online moje obrazy są już na wszystkich kontynentach między innymi w Australii, w Indiach, W USA no i oczywiście tutaj w Europie.

Co teraz tworzysz?                                                                                                         Skończyłam właśnie, kilka obrazów na płótnie, w tym 2 duże. Są to obrazy które rozpoczęłam w 2017. Charakterystyczny dla tamtego okresu jest soczysty, intensywny kolor. Potem przez różne wydarzenia moja energia się zmieniła i ten soczysty kolor musiał poczekać. Teraz te obrazy są gotowe. Niedługo będą dostępne.

Jest to o tyle ekscytujące, że przez ostatnie 3 lata tworzyłam tylko małe obrazy na papierze. Kolorystyka ostatnich lat też była bardziej spokojna. Teraz wracam do mojej twórczości nasycenie.

Odcinek 31 / Z radością malowane. Rozmowa z artystką Wiktorią Florek. Zasłuchaj się!

Wywiad możesz odsłuchać w wersji podcast, w aplikacji Spotify Słuchaj na Spotify

Drogi czytelniku, już dziś zapraszam Cię na kolejną rozmowę. Zapisz się do newslettera i nie przegap kolejnych odcinków podcastu Konik Kreatywny.

W przestrzeni Konika Kreatywnego poznasz polskich artystów, projektantów i wizjonerów. Jeśli interesują Cię ciekawi ludzie, zaprojektowane produkty, niezwykłe miejsca i smaki to miejsce jest dla Ciebie.

Linki:

Wiktoria Florek > www
Wiktoria Florek > instagram / FB

Konik Kreatywny
Konik Kreatywny

Konik Kreatywny to blog o ciekawych ludziach,
produktach i ideach.
Zawsze w smak tym,
którzy lubią się zainspirować.

Nazywam się Katarzyna Moczulska. Piszę dość szeroko o sztuce tworzenia z pasją.

Na razie brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres mailowy nie będzie opublikowany.