Rozmowa z Weroniką Skierką o kolorze w ilustracji, o morzu, dorastaniu i twórczym dojrzewaniu.

Podcast Konik Kreatywny / Odcinek 10. Ilustracja „Beauty”, Weronika Skierka, 45 x 40 cm, 2019 r., procreate, iPad pro

Młoda ilustratorka Weronika Skierka w rozmowie ze mną, opowiada o swoich ilustracjach. O sukcesach i porażkach, które wyznaczyły drogę, którą kroczy.

Wywiad możesz również odsłuchać w formie PODCASTU wystarczy, że klikniesz w przycisk poniżej.
Słuchaj Podcast

Text poniżej to zapis 10-ego odcinka podcastu Konik Kreatywny.

Ilustratorka Weronika Skierka przy pracy nad nową ilustracją, 2019 r.
Ilustracja „Friends”, Weronika Skierka, 30 x 40 cm, iPad pro, 2019 r.

Dzisiejszy odcinek podcastu Konik Kreatywny jest realizowany w studio, w Łodzi. Mam przyjemność porozmawiać z bardzo młodą ale niezwykle zdolną ilustratorką Weroniką Skierką.

Dzień Dobry Weroniko 🙂  Dzień Dobry, cieszę się, że mogę na lamach Konika opowiedzieć o swojej twórczości.

Uważam Weronikę za moje prywatne odkrycie. Mimo młodego wieku mojego gościa ilustracje Skierki mają rozpoznawalny charakter. Jest to tym bardziej niezwykłe, że ta artystka ma dopiero 22 lat.

Fenomenalna kolorystyka i …te loki pod pachami bohaterki ilustracji – skradły moje serce. Nagrywam ten wywiad zaledwie tydzień przed wylotem Skierki do Londynu na specjalne zaproszenie od Cluster Illustration gdzie jej prace wezmą udział w The Truman Brewery 2019.

Weroniko, trzymam kciuki za sukces na arenie międzynarodowej 🙂
Bardzo się cieszę, że mam możliwość opowiedzenia kilku słów o sobie. Dziękuję!

Zacznę trochę nietypowo. Mieszkasz w Gdańsku. Zazdroszczę Ci tego, że morze masz na wyciągnięcie ręki. Często spędzasz czas nad jego brzegiem?

Właściwie mieszkam w Pruszczu Gdańskim – to kompleks małych miejscowości. Pochodzę z Lęborka, położonego od morza zaledwie 30 km, a to prawie żadna odległość.

Pamiętam, że jeździliśmy często na jesienne spacery, gdy sezon wakacyjny się już kończył. Jesienią, ta miejscowość nadmorska była opustoszała. Miała zupełnie inny klimat niż latem. I chyba ten klimat lubię najbardziej. Będąc dzieckiem częściej spędzałam czas nad morzem niż teraz, gdy mam je na wyciągnięcie ręki.

Nie licząc szkoły średniej, która położona była bezpośrednio nad morzem. Mijałam morze, gdy szłam na zajęcia. Mogłam obserwować jak zmienia się każdego dnia. Jak wstaje słońce, gdy ja już pędziłam na zajęcia. Często zajęcia wf-u, różnego rodzaju plenery, odbywały się na plaży, ale też przerwy między zajęciami uwielbialiśmy tam spędzać.

Zanim przejdziemy do rozmów o twoich ilustracjach opowiedz Nam trochę o sobie. Kim jest Weronika Skierka?                                                                                                                   

To trudne pytanie, mogę sobie je zadawać niemal codziennie. Kim jestem?

Na co dzień jestem studentką trzeciego roku grafiki na Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku, jestem kochającą córką, dziewczyną, miłośniczką pupili na czterech łapach. Można tak wymieniać bez końca. Każdy z nas spełnia podobne role społeczne.

Uważam się za skromną osobę z pasją. Jestem młodą ilustratorką, graficzką. Jestem otwarta i czekam na przyszłość, żyję z dnia na dzień. Jestem niecierpliwa i głodna przyszłości. Mam jakąś taką odwagę i jestem marzycielką. Marzenia pomagają mi dojść do celu. Cel i marzenie to dwa podobne słowa, ale ja wolę marzenie.

To, co nas spotka na drodze by dojść do celu, jest ważne, a jeśli wyciągniemy z tego lekcję i osiągniemy cel, to już jest sukces.

Uwielbiam kolorystykę Twoich prac. Jasne i ciemne róże aż po mocną wiśnię i zestawienie ich z granatem, fioletami i odrobiną czerni. Czy prace w tej kolorystyce są częścią jednego cyklu? 

Hmm, niektóre faktycznie są cyklem, ale nie jednym dużym. Kilka prac jest pojedyńczym tematem. Mam cykl o sporcie / gimnastyce, gdzie moi bohaterowie wyginają się na wszystkie sposoby – to jest cykl trzech prac 50x70cm.

Na początku chciałam stworzyć ilustracje, które będą ze sobą spójne tematycznie. Są spójnie także kolorystycznie. Lubię to bardzo, ale staram się szukać innych rozwiązań.

Nie chce się zamykać na jeden kierunek. Nadal poszukuję. Uwielbiam kolor i kontrast. Bardzo cenię to, co można osiągnąć za ich pomocą. Uważam, że umiejętność manipulacji, posługiwania się kolorem jest kluczem w stworzeniu dobrej ilustracji.

Pracownia projektowa profesora Bogusławskiego, którą ukończyłam w tym roku bardzo kładła na to nacisk. Bogusławski to niezwykły człowiek, nie widziałam nikogo w życiu, kto znał się tak na kolorze i jego wartościach. Przez ten rok wiele się nauczyłam o kolorze, więc nauka i projekty na pewno nie poszły w las.

Ilustracja „Gimnastyka II”, Weronika Skierka, 50 x 70 cm, 2019 r., procreate, iPad pro
Ilustracja „Gimnastyka I”, Weronika Skierka, 50 x 70 cm, 2019 r., procreate, iPad pro

Czy kobietka, która pojawia się na Twoich ilustracjach ma imię? Opowiedz nam o bohaterkach twoich ilustracji. 

Niestety moi bohaterowie nie mają imion… Chociaż to na pewno byłoby dość zabawne. Może o tym pomyślę? Bohaterami są zazwyczaj kobiety, chociaż zdarzają się też panowie.

Może to kwestia podświadomości, tematy kobiece są mi o wiele bardziej bliskie. Przedstawiam swoje postacie często w dość codziennej scenerii, bedących konsekwencją moich obserwacji.

Staram się udziwniać swoich bohaterów, często w formie żartu. Chcę tworzyć klimat przyjemny dla widza. Jakąś taką sympatyczną, spójną, ciepłą opowieść. Sprzyjają temu róże, których używam, one otulają, kojarzą się z czymś dziewczęcym. Róże zestawiam z mocnym ciemnym fioletem, granatem na zasadzie kontrastu.

Moje bohaterki są w aktach, pulchniutkie. Lubię pokazywać gdzieś taki skrzywiony obraz rzeczywistości to, że ludzie bywają różni, że piękna nie trzeba rozumieć jednoznacznie. Wydaje mi się to istotne w tych czasach, gdzie ludzie przyzwyczajeni są do idealnego piękna, które możemy oglądać w telewizji.

Tak nie musi być. Piękno jest w każdym z nas, dostrzegajmy to. 😊

Ilustracja „Beauty”, Weronika Skierka, 45 x 40 cm, 2019 r., procreate, iPad pro
Ilustracja „Odpoczynek”, Weronika Skierka, 45 x 40 cm, 2019 r., procreate, iPad pro

Skąd te miękkie, spreżynujące kędziory pod pachami, na nogach, które wydaja mi się nieodłączna częścią Twoich ilustracji?

To efekt mojego graficznego dowcipu, wydawało mi się to zabawne i zależało mi na tym, żeby widz też to tak odbierał. Nie chcę by to było odbierane jako obraza – mam nadzieję, że nikt tak nie myśli.

Gdy wymyślałam swoich bohaterów przyszedł mi do głowy taki o to pomysł, pomyślałam, że spróbuję – dobrałam do tego odpowiednie kolory, pędzel i coś z tego wyszło. Docierają do mnie różnego rodzaju wiadomości i cieszę się bardzo, gdy ludzie piszą do mnie i mówią, że to śmieszne, że dzięki temu moje postacie mają coś w sobie. Może też łamią pewne schematy estetyczne, do których jesteśmy przyzwyczajeni.

Czy masz świadomość własnego stylu? Jak byś go określiła?

Myślę, że mam świadomość tego co robię. Mój styl można określić na kilka sposobów. Moje postacie są z lekka malarskie, fakturowe. Dodając do tego kolor, elementy roślinne można to określić jako ilustratorskie szaleństwo 😊 I takie to jest. Za nic w świecie nie chcę tego zmieniać.

Jak zaczęła się Twoja przygoda z ilustracją? Masz dopiero 22 lata. 

Z grafiką jestem związana już od czasów licealnych. Po gimnazjum zdecydowałam się wyjechać z mojego miasta Lębork by kontynuować naukę w Liceum Plastycznym w Gdyni Orłowie.

Pamiętam, że gdy tylko tam przyszłam – zakochałam się. Szkoła położona jest nad samym morzem, molo i klifem. Chodzenie do tej szkoły przez 4 lata było dla mnie przyjemnością. Jednak nie wszystko było od razu takie proste.

Za namową mamy wybrałam profil dekorowania wnętrz – czas szybko zweryfikował, że to nie jest mój kierunek. Bez problemu przeniosłam się na ówczesną reklamę wizualną.

Początki nie były łatwe, miałam wymagającą prowadzącą, która nie była zachwycona moimi pracami. Ale przebrnęłam przez to i potem było lepiej. Na ostatnie dwa lata prowadząca się zmieniła, zmieniając tak naprawdę wszystko. Tak myślę, że to właśnie jej osoba utwierdziła mnie w przekonaniu, że chcę siedzieć w grafice i robić tylko to.

Zdałam dyplom celująco. Wybrałam dwie uczelnie artystyczne, do których kandydowałam. Obydwie były oddalone od mojego miasta. Kiedy nie dostałam się do żadnej z nich,  załamałam się. To był dla mnie duży cios. Nie wiedziałam co mam robić, bo przecież wszystkie egzaminy na studia artystyczne dzienne już się skończyły.

Wyrwała mnie z tego stanu koleżanka z liceum. Obie w podobnej sytuacji pojechałyśmy na egzaminy na Wydział Sztuk Pięknych do Torunia. Poszłam na grafikę. Cały czas sobie powtarzałam, że będzie dobrze. Nie było.

Przez cały rok, dzień w dzień zastanawiałam się jak uciec, dokąd? Pamiętam spotkanie z ilustratorem Patrykiem Hardziejem w liceum. Rozmawiał z nami. Pamiętam jak opowiadał, że nie dostał się na wymarzoną uczelnię artystyczną.

Po roku poszedł do Gdańska, gdzie cały rok po zajęciach pracował nad swoimi ilustracjami, które teraz są wręcz topowe. To była moja wewnętrzna motywacja. Po roku wróciłam do “domu” – do Gdańska i zaczęłam II rok na Akademii Sztuk Pięknych. I tak to się potoczyło. Zaczęłam nad sobą więcej pracować. Poszukiwałam, podpatrywałam innych i chciałam mieć coś swojego. Cieszę się, że mogłam wrócić na Pomorskie, tu jest mój dom, mam rodzinę na wyciągnięcie ręki gdy tylko tego potrzebuję.

Jestem wdzięczna moim rodzicom, wspierali mnie i kibicowali mi od samego początku moich przenosin na ASP.

Duży impuls by odnaleźć swój styl? – zakup Ipada Pro – to głupie, ale to tchnęło we mnie życie. To narzędzie, które daje niesamowite możliwości.

Ilustratorka Weronika Skierka przy pracy, 2019 r.
Ilustracja „Abstract Composition With Blue”, Weronika Skierka, 40x40cm, 2019 r., procreate, iPad pro
Ilustracja „Spacer II”, Weronika Skierka, 50 x 40 cm, 2019 r., procreate, iPad pro
Ilustracja „Shadows”, Weronika Skierka, 50 x 40 cm, 2019 r., procreate, iPad pro

Cluster Illustration. Opowiedz Nam czym jest i jak to się stało, że zostałaś przez nich zaproszona do udziału w The Truman Brewery 2019.

Cluster to organizator targów ilustracji. Mają cykl wydarzenia Cluster Illustration. Poprzednia edycja była w sierpniu.  Ja załapałam się na edycję październikową.

W Polsce są podobne wydarzenia jak np. Targi Rzeczy Ładnych czy Targi Plakatu. W Anglii odbywa się to trochę inaczej niż u nas. Tam jest wystawa w galerii prac wszystkich uczestników ( ilustratorzy z różnych części świata spotykają się w Londynie – fantastyczne, będzie nas około 30 – stu). Jest jedno stoisko, na którym odbywa się sprzedaż wszystkich, dostepnych ilustracji. To duża różnica.

Jak to się stało? Ja nadal zadaje sobie to pytanie. Pewnego dnia dostałam wiadomość na instagramie z zaproszeniem. Poproszono o mój adres e mail. W natłoku wiadomości na instagramie pomyślałam, że to spam ale podałam maila. Jakie było moje zaskoczenie, gdy dostałam pełen pakiet powitalny i kontrakt!

Nie musiałam się długo zastanawiać. W niedługim czasie zarezerwowałam lot i zaczęłam myśleć o wyjeździe.

Ilustracja „Nostalgia”, Weronika Skierka, 40 x 45 cm, 2019 r., procreate, iPad pro

Gdzie widzisz się za 10 lat?

Kolejne trudne pytanie. Mogłabym zastanawiać się kim mogę się stać za 10 lat i gdzie mogę się znaleźć. Marzę o działalności ilustratora, posiadaniu z tego tytułu wynagrodzenia.

Lubię zbierać nowe doświadczenia, nie chcę stawiać sobie granic. I tak sobie myślę – „granice”. Granice gdzieś sami sobie wystawiamy. Gdy myślę o sobie i swoich ilustracjach to granica jest gdzieś w głowie.

Po co mam sobie komplikować życie? Ono i tak jest już skomplikowane. Nie chcę sobie wystawiać żadnego limitu. To co się wydarzyło to się wydarzyło, czekam na to, co ma się wydarzyć. I to przychodzi.

Wykreślam sobie słowo „musisz” apropo stawiania barier. Słowo “musisz” ogranicza. Wyrzucam takie ograniczenia jak „nie chce”, „nie umiem”, „nie dam rady”, i słowo „nie”.

Wydaje mi się, że z chęci pójścia dalej trzeba mówić „tak”. Taka myśl mi przyświeca.
Gdzieś z tyłu głowy pojawiają się plany wylotu do Anglii lub Stanów Zjednoczonych. Ciężkie są takie decyzje chociażby ze względu na więzi rodzinne.

Wiele zawdzięczam moim rodzicom, jestem niemal pewna, że gdyby nie oni nie było by mnie w tym miejscu. Bardzo mnie wspierają od samego początku. Pomogli mi w zakupie odpowiedniego sprzętu tylko bym miała na czym sprawnie pracować. Bez nich nie byłoby też mowy o wyjeździe do Londynu, bardzo pomagają mi w zorganizowaniu wszystkiego. Rozmawiają ze mną, gdy tego potrzebuję. Cieszę się, że mogę sprawiać im radość tym co robię, że nie zawiedli się na mnie.

Jaką techniką tworzysz swoje prace?

Jak już wspominałam dużym impulsem był iPad pro. Pracuje niemalże tylko na nim, nie rozstajemy się. Jadę w podróż – zabieram iPada i tworzę. Zawsze gdy go nie wezmę jestem na siebie niemalże zła, że zmarnowałam choć odrobinę czasu, podczas gdy mogłam coś zmalować.

Uwielbiam tworzyć, wymyślać nowe historie, które powstają w aplikacji Procreate. Na razie tylko i wyłącznie w Procreate, aczkolwiek może się to niedługo zmienić 😊

W jakich formatach tworzysz najchętniej?

Uwielbiam formaty zbliżone do kwadratu, najchętniej je wybieram. Dlatego większość moich prac ma formaty 40 x 45 cm, ale nie jest to regułą. Wydłużone formaty też są okej. Prace, które są w formacie 50 x 70 cm, to zdecydowana mniejszość. Nie boję się kompozycji w większych, wydłużonych formatach ale wolę te zbliżone do kwadratu.

Gdzie można kupić twoje prace i w jakich formatach?

Mam nadzieję, że w niedługiej przyszłości uda mi się otworzyć sklep internetowy. To mój nowy cel, nowe wyzwanie. Na ten czas można je zamówić u mnie, kontaktując się ze mną prywatnie, najlepiej na instagramie. Zapraszam na mój profil @weronika_skierka

Formaty to zazwyczaj 30 x 40 cm, 40 x 45 cm, 40 x 50 cm, ale też 50 x 70 cm (powstał jeden taki cykl). Rozmiar danej pracy można też ze mną skonsultować.

Czy tworzysz na zamówienie?

Tak, wykonuję ilustracje na zamówienie ale staram sie zachować mój własny styl. Zapraszam do współpracy wydawnictwa, marki i osoby prywatne.

Co Twoim zdaniem decyduje o sukcesie? Talent? Dyscyplina? Szczęście?

Myślę, że wszystko po kolei. Zawsze mówiono mi, że talent to zaledwie 20% sukcesu. Dużą rolę gra ciężka praca i to co każdy z nas ma w głowie. Jak już mówiłam – nie powinniśmy sobie wyznaczać granic. Starajmy się nie zniechęcać mimo przeciwności losu.

Czasem jest ciężko i los rzuca nam kłody pod nogi, jestem tego przykładem. Ciężka praca i mobilizacja na osiągnięcie sukcesu to zdecydowana przewaga. Uważam, że droga, którą pokonujemy by dojść do celu jest najważniejsza. To co nas na niej spotyka, wyciąganie właściwych wniosków. Osiągnięcie celu to wisienka na torcie. Jeżeli ciężko się pracuje, nadejdzie też szczęście. Ktoś zacznie doceniać nasze wypociny.

Co Cię inspiruje w życiu, choćby tym prywatnym?

Staram się szukać inspiracji w różnych aspektach; inspirujący sami w sobie są ludzie, którzy nas otaczają, ich zachowania, emocje, rozmowy. Pogoda, która jest ciągle zmienna…

Inspirują mnie różnego rodzaju miejsca, to co się w nich dzieje, wydarzenia. Wystarczy czasami wyjść na miasto – tam zawsze coś się usłyszy, kogoś się spotka, zje coś dobrego – to odświeża umysł. Inspiracja jest wokół nas tylko trzeba potrafić spojrzeć na wszystko z tej drugiej strony. Ciekawość potrafi dać nam inspirację niemal z każdej rzeczy, która nas otacza.

Wero, bardzo dziekuję Ci za możliwość przeprowadzenia z Tobą wywiadu.

Dla mnie to ogromne wyróżnienie, że mogłam Cię poznać i opowiedzieć o mojej twórczości na Koniku Kreatywnym.

Ilustracja „Rowerzystka”, Weronika Skierka, 50 x 40 cm, 2019 r., procreate, iPad pro
Ilustracja „Podróżnik”, Weronika Skierka, 40 x 45 cm, 2019 r., procreate, iPad pro

Drogi czytelniku zapraszam Cię do zapisania się na newsletter Konik Kreatywny. Dzięki temu nie przegapisz kolejnych odcinków mojego podcastu.

Wywiad możesz również odsłuchać w formie PODCASTU wystarczy, że klikniesz w przycisk poniżej.
Słuchaj Podcast

Konik Kreatywny
Konik Kreatywny

Konik Kreatywny to blog o ciekawych ludziach,
produktach i ideach.
Zawsze w smak tym,
którzy lubią się zainspirować.

Nazywam się Katarzyna Moczulska. Piszę dość szeroko o sztuce tworzenia z pasją.

Na razie brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres mailowy nie będzie opublikowany.