Pejzaż widziany z bliska. Pełen emocji.

Łukasz Olek „Almost Dawn” 2018, 160 x 100 cm, akryl na płótnie. Obraz w kolekcji prywatnej.

To już piąty wpis z cyklu „Zainwestuj w Sztukę, czyli o współczesnym malarstwie, na które Cię stać”.

Tym razem na łamach Konika Kreatywnego, wywiad* z Łukaszem Olek, pseudonim „Tsr”, który przeprowadziła kurator wystawy Blinkered”, Pani Maja Tyborska. Wystawa będzie miała miejsce w Ney Gallery & Prints. Wernisaż odbędzie się 29.03. o godz. 19:30.

Wywiad z Artystą

Co jest głównym tematem Twojej twórczości?
Minimalizm, oraz gry z kolorem i fakturą. Porzucam figuratywność na rzecz abstrakcji, która poprzez użycie minimalnych środków jest dla mnie lepszym nośnikiem emocji i nastrojów.

Niepokój jest moim stałym towarzyszem podczas procesu twórczego. Jednakże, monotonia jednolitego stylu czasami mnie nudzi dlatego robię „odskoki” w stronę figuratywizmu lub decyduję się badanie różnych technik.

Najlepsza rada którą otrzymałeś jako artysta?
Kubek na kawę w jednoznaczny sposób powinien się odróżniać od kubka na brudną wodę z pędzli.

Łukasz Olek „Tuscany Haze”, 2018, 150 x 120 cm, akryl na płótnie. Obraz w kolekcji prywatnej.
Łukasz Olek „Winter’s Bone”, 2018, 170 x 100 cm, akryl na płótnie. Cena: 5100 zł
Łukasz Olek „C’est la Vie” 2019, 150 x 100 cm, akryl na płótnie. Cena: 5800 zł

W jaki sposób zainteresowałeś się swoją techniką i co konkretnie ci w niej odpowiada?
Przez wiele lat byłem przywiązany do rysunku, ołówkiem lub cienkopisem. Potem jako grafik i fotograf, odkryłem kolory, co spowodowało, że  czarno-biały świat przestał być wystarczający.

Stwierdziłem, że chcę spróbować akryli, potem akryli łączonych z pastelami, potem z węglem, teraz zainteresowałem się olejami.

W akrylach zachwyca mnie ilość dostępnych mediów, szybkość schnięcia oraz możliwość wykorzystania niestandardowych elementów przy nakładaniu farb na powierzchnię płótna. Narzędzi, którymi się posługuję, szukam w sklepach budowlanych: gąbki, packi, szmaty, szpachle.

Jeśli nie mógłbyś być artystą to byłbyś…?
Beztroskim, ekscentrycznym milionerem o hippisowskiej duszy, lub właścicielem baru na meksykańskiej plaży.

Jeśli miałbyś mieć tylko jedno dzieło sztuki w życiu, co by to było?
Nie byłbym w stanie patrzeć wyłącznie na jedno dzieło, niezależnie od tego jak byłoby dobre. Tak, jak nie mógłbym do końca życia używać tylko jednego koloru, oglądać jednego filmu, słuchać jednej piosenki.

Muzyka czy cisza?
Muzyka, koniecznie muzyka! Podtrzymująca zastany nastrój, zazwyczaj odmienna od tej, której słucham na co dzień. Fever Ray, Agnes Obel, Soundtrack z „Vikingów”, ciężkie i depresyjne. Czasem przesłuchiwane na okrągło po kilkanaście razy.

Łukasz Olek „Perfect Storm”, 2019, 200 x 200 cm, akryl na płótnie. Obraz w kolekcji prywatnej.

Czy możesz przeprowadzić nas przez swój proces twórczy? Najpierw szkicujesz czy od razu przechodzisz do pracy? Jak długo czasu spędzasz nad dziełem? Kiedy wiesz, że dzieło jest skończone?

Nie lubię monotonii. Nie trzymam się protokołów. Maluję wyłącznie w nocy po kilka godzin. Mój nastrój inicjuje proces twórczy. Zdarza mi się rozpocząć pracę nad obrazem w sposób bardzo żywiołowy. Beztrosko bawię się kolorami i teksturą, obserwując z zaciekawieniem gdzie mnie to zaprowadzi.

Mam momenty kiedy zaczynam od spontanicznie wykonanego szkicu na małym kawałku papieru, aby potem pokusić się o przeniesienie go na duży format.

Często zamalowuje coś, co było już prawie skończone, nakładając kolejne warstwy, co może trwać  kilka dni, albo nawet tygodniu. Uznaję, że obraz jest skończony jak tylko mi się znudzi. Nuda uwalnia mnie od wiecznej pętli poprawek. 

Kto jest twoim ulubionym artystą?
Francis Bacon, Lucian Freud, Mark Rothko, Mark Bradford… last but not least who doesn’t like Banksy?

Łukasz Olek „Nov. 11”, 2018, 200 x 150 cm, akryl na płótnie. Obraz w kolekcji prywatnej.

Jakie są Twoje ulubione doświadczenia jako artysty?
Lubię tylko proces tworzenia, w trakcie tworzenia.

Zaczynam być niezadowolony jak tylko odłożę pędzle i uznam dzieło za skończone. Już następnego dnia zaczynam czuć odrazę to stworzonego obrazu. Po kilku dniach oswajam się z jego wyglądem.

Paradoksalnie dla mnie bycie artystą niesie więcej negatywnych niż pozytywnych uczuć. Czasami, wręcz obsesyjnie oddaje się rozważaniom o mojej własnej pracy, wahając się przed wykonaniem kolejnego kroku, aby nie zniszczyć już uzyskanego efektu.

Łukasz Olek „All Wounds Will Heal, Eventually…”, 2018, 150 x 150 cm, akryl na płótnie. Obraz w kolekcji prywatnej.
Łukasz Olek „Solitude”, 2018, 160 x 120 cm, akryl na płótnie. Cena: 6300 zł

Emocje są dla mnie głównym mechanizmem kreacyjnym, przy czym najlepiej sprawdzają się u mnie te najbardziej niezdrowe i trujące. Spontaniczny dobór ciemnej kolorystyki wprowadza mnie w stan wręcz depresyjny, który utrzymuje się cały czas podczas malowania.

Ulgą dla mnie jest ostateczne pozbycie się obrazu, oddanie go w posiadanie komuś innemu. Najważniejszym powodem działania jest dla mnie to, że ludzie nie wyrzucają obrazów. Zostają z nimi dłużej niż artyści…

 

Jeśli szukacie właśnie obrazów do swojego wnętrza polecam Wam również inne artykuły z cyklu „Zainwestuj w Sztukę, czyli o współczesnym malarstwie, na które Cię stać”.

Karolina Matyjaszkowicz „Taniec Hihimory”, akryl 100 x 100 cm, 2016. Obraz w kolekcji prywatnej.

Lubicie obrazy bogate w misterne, dekoracyjne elementy? Opowiadające historię boginek i słowiańskich stworków? Musicie więc poznać malarstwo Karoliny Matyjaszkowicz. Niuanse kolorystyczne jej prac, zachwycą Was > artykuł

Grzegorz Worpus Budziejewski „Entropia”. Technika własna. Źródło @person_gwb. Obraz w kolekcji prywatnej.

A może zainteresują Was obrazy stworzone z wykorzystaniem naturalnych elementów takich jak pył wulkaniczny, popiół z kopalni w Bełchatowie i prawdziwe złoto?

Jeśli odpowiedź brzmi „TAK” to koniecznie poznajcie twórczość Grzegorza Worpus Budziejewskiego> artykuł

Roksana Kularska-Król “Taniec czyli gra w gumę”, 90 x 90 cm, akryl, płótno, 2017 . Obraz dostępny do kupienia w Galerii Sztuki PERSONALART.pl. Cena 3 500 pln

…a może szukacie poczucia humoru, trochę pop artu, szczyptę komiksu, mocnych plam barwnych, kobiet i psów? Jeśli TAK to sprawdźcie koniecznie co ma do zaoferowania Królowa Nocy, Roxana Kularska Król > artykuł

Kama Arts. Od lewej: Zodiac Signs: Aries, Rabbit, Goldfish and Ursa Major, kolaż, akryle w pudełku typu shadowbox 3d, 50x50cm, 2017, 1 500 PLN. / Zodiac Signs: Goat, Gemini, Pig and Perseus, kolaż, akryle w pudełku typu shadowbox 3d, 50x50cm, 2017, 1 500 PLN. Wizualizacja @konikreatywny.

Ciekawą formą artystyczną są shadowboxy Kama Arts > artykuł

Jest to rodzaj szklanej gabloty, nazwa angielska to shadowbox. Głębokość wynosi około 6 cm, pojedyńcze elementy współtworzące kompozycje są z przodu a tło jest przyklejone do tylnej ścianki. W efekcie przypomina to trochę mini scenografię.

Najlepiej będą się prezentowały na ścianie, w miejscu gdzie występuje naturalne, łagodne światło, które nie będzie ingerować w ich przestrzenną formę.

Dajcie znać czy znaleźliźcie coś dla siebie?

 

*wywiad publikowany za zgodą artysty Łukasza Olek. Źródło: www.lukaszolek.com

 

Konik Kreatywny
Konik Kreatywny

Konik Kreatywny to blog o ciekawych ludziach,
produktach i ideach.
Zawsze w smak tym,
którzy lubią się zainspirować.

Nazywam się Katarzyna Moczulska. Piszę dość szeroko o sztuce tworzenia z pasją.

Na razie brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres mailowy nie będzie opublikowany.