Odcinek 04 / 16 oddechów to „Minuta”. Rozmowa o inspiracji czasem z artystką Sylwią Mużyło.

Sylwia Mużyło podczas pracy nad projektem „Minuta”. Źródło. Archiwum prywatne artystki. Rok 2019.

Dzień Dobry. Ten wywiad jest wersją textową czwartego odcinka podcastu Konik Kreatywny. Sa tu jednak pewne odstępstwa, których nie dało się przenieść na słowo pisane. Czasem cisza wybrzmiewa mocniej niż słowa.

Ja, nazywam się Katarzyna Moczulska a Konik Kreatywny  jest dla Ciebie, jeśli interesują Cię ciekawi ludzie, produkty, niezwykłe miejsca i smaki.

A jeśli jesteś artystą, malarzem, designerem, twórcą, człowiekiem z pasją,  dołącz do Konika Kreatywnego i nawiąż ze mną współpracę. Możesz pokazać u mnie siebie i swoją twórczość szerszej publiczności. Napisz do mnie na adres: konikreatywny@gmail.com.

Ten odcinek podcastu Konik Kreatywny jest realizowany w związku z Targami Sztuki Dostępnej, które odbędą się w weekend, 16 -17 listopada, w Warszawie.

Bardzo chętnie skorzystałam z zaproszenia pewnej polskiej malarki i nagrywam dziś w jej prawdziwie artystycznej pracowni.  Zapach farb, płótna. Skończone obrazy i te w trakcie tworzenia. 

Moim dzisiejszym gościem jest Pani Sylwia Mużyło. Malarka, Fotografka, Artystka, Mama. Dzień Dobry 🙂

Sylwio, to co mnie urzekło w twojej twórczości to KOBIETY, które zdarza Ci się rozbierać nie tylko z ubrań… ale o tym rozmawiałyśmy przy okazji całkiem innego wywiadu. Tymczasem dziś kończysz pracę nad zupełnie nowym projektem. Nad projektem „MINUTA”… Czym jest projekt „MINUTA”

Czym jest projekt „Minuta”… hm… posłuchaj i popatrz na obrazy.  Wdech… wydech… wdech… wydech…i tak szesnaście razy. Powinnyśmy rozpocząć tę rozmowę minutą ciszy żeby każdy sobie uświadomił jak dużo to czasu 🙂

„Minuta” to cykl wielkoformatowych płócien, portetów. Są to wizerunki różnych osób, prawdziwych osób. Powiedziałam cykl…ale myślałam raczej o jednej pracy na którą składa się 16 portretów… taka wielkoformatowa instalacja prezentowana w całości.  „Minuta” to taka moja mapa czasu.

„MINUTA” – cykl składający się z 16-stu portretów malarki Sylwii Mużyło, w pracowni artystki, 2019r

 

„MINUTA” – cykl składający się z 16-stu portretów malarki Sylwii Mużyło, 2019

Brzmi niesamowicie. Co Cię zainspirowało do stworzenia tego projektu?

Pomysły i inspiracje jak bumerang przychodzą i odchodzą…niektóre myśli są bardzo uparte i nie dają o sobie zapomnieć. Tak było z MINUTĄ. Co dokładnie mnie zainspirowało? Nie wiem… to chyba składowa wielu doświadczeń… chyba czas mnie zainspirował… mimo że nie potrafię go zdefiniować.

 Chciałam zrobić coś dla siebie w 100%. z myślą o tym nosiłam się od dawna. Pomysł przybierał różną formę. W 2015 roku powstała praca „wdech”. To portret kobiety z uchylonymi ustami i zamkniętymi oczami…na wdechu 🙂 

Już w trakcie malowania wiedziałam, że to płótno zostanie w domu. Potem powstał „Wydech”. Bardzo podobna praca. I jeszcze jeden, „Wdech”. Wszystkie były oparte na tym samym ujęciu i stwierdziłam, że nadaje się to bardziej na instalację fotograficzną.

Potem chyba rok albo dwa lata później wróciłam do „Wdechu”. Powstał obraz „Niepodległość”, który teraz wisi w Brukseli. Oparty na tym samym motywie. Ciągle ta „Minuta” mi po głowie chodziła. I w zeszłym roku zaczęłam od swojego portretu. Tak zaczęła powstawać minuta.

Sylwia Mużyło, pierwszy „Wdech”, jeszcze przed powstaniem cyklu „Minuta”,

Czym dla ciebie jest czas?

Sama nie wiem…Miarą długości życia? Nieee. To taka miara, która nam pomaga porządkować pewne rzeczy. Jesteśmy tu i teraz. Wczoraj byliśmy tam i tam a jutro nie wiem gdzie będziemy. Zdecydowanie lepiej orientuję się w przestrzeni niż w czasie.

CZAS to taka wartość, o kórą ludzie będą toczyć wojnę /Sylwia Mużyło/

… a tak naprawdę nikt nie wie co to jest… i czy w ogóle jest. Kiedyś cała koncepcja czasu się zawali, gdy okaże się, że możemy podróżować w czasie. Tak jak wtedy kiedy okazało się, że ziemia jest okrągła a nie płaska.

Czas to taka wartość, która spędza nam sen z powiek. „Minuta” właściwie mówi o czasie dość dokładnie wymierzonym. Zamkniętym w ramy… pozornie. Ale też o punktach, pojedyńczych zdarzeniach, relacjach. Bo można powiedzieć, że czas płynie od punktu do punktu. Zdarzenia wyznaczają jego miarę.

Mama artystka z CZASEM stoi na bakier.

Czego możemy spodziewać się po wystawie „MINUTA”?

Na razie nie mogę się doczekać ekspozycji całości. Cały czas jestm face to face z moimi obrazami. Chciałabym zobaczyć całość i czy ta całość będzie oddawać powagę mojej MINUTY tak jak ją sobie wyobraziłam.

Źródło: archiwum prywatne artystki. „MINUTA” – w trakcie pracy nad kolejnymi „oddechami” cyklu, w pracowni Sylwii Mużyło, 2019r

W jaki sposób dobierałaś osoby portretowane?

Intuicyjnie…kluczem nie jest tu krąg najbliższych przyjaciół czy rodziny. „Minuta” to za mało choć prawdą jest, że są to z reguły osoby mi bliskie.

Pierwszy portret to autoportret. Sporo namalowalam swoich portretów. Czasem jestem sobie sama modelką, ale chyba każdy artysta studiuje anatamię na sobie 🙂

Dla mnie to duża trudność malować siebie. Nie poznaję się zabardzo na tych pracach. Gdzieś jest jakiś konflikt. Tak jak mówiłam to bardzo prywatna rzecz. W międzyczasie zrobiłam mnóstwo innych rzeczy. Praca nad cyklem „Minuta” to taki relaks dla umysłu. 

Potem namalowałam moją rodzinę: córki, męża, rodziców. Wszystko było bardzo rozciągnięte w czasie. A potem to już jak mówiłam życie i intuicja.

Często splot wydażeń podpowiadał kogo zaprosić do projektu. Tak więc są ze mną przyjaciele od dzieciństwa, ci których spotkałam na dalszej drodze swojego życia i ci których poznalam całkiem nie dawno, osoby które nie są moimi przyjaciółmi ale czuję, że mogli by być. 

Ile jest tych portretów?

16… 16 wdechów i wydechów. Tyle mniej więcej składa się na minutę każdego z nas.

„Minuta”, oddech 13, Artur Barciś pędzla Sylwii Mużyło, 2019r
„Minuta”, oddech 14, Dominik Jasiński pędzla Sylwii Mużyło, 2019r
„Minuta”, oddech 15, Paulina Lenda pędzla Sylwii Mużyło, 2019r
„Minuta”, oddech 16, Piotr Kozub pędzla Sylwii Mużyło, 2019r

Wśród portretów rozpoznaję kilka znanych twarzy. Czy to … Artur Barciś?

Do projektu zaprosiłam Pana Artura Barcisia. Bardzo mi miło, że się zgodził 🙂

Jest tu plejada wielu osobistości, które są mi bliskie. Mamy tutaj portret artysty Dominika Jasińskiego, mamy muzyków Paulinę Lendę i Piotra Kozubę.

Skąd ten dobór kolorów w projekcie minuta?

Skupiam się głównie na osobie, twarzy. Samej twarzy, w niektórych wypadkach drastycznie pozbawionej reszty tułowia. Nie chciałam odwracać uwagi zbędnymi szczegółami formalnymi. Zarówno detalami jak i kolorem, kolorem oczu, kolorem włosów, czy kołnierzyka.

To tak jakby stanąć przed kimś bardzo blisko, naruszająć granicę nietykalności i bacznie się przyglądać, patrzeć prosto w oczy. Nie widzisz wtedy nic więcej. Musisz kiedyś spróbować 🙂

Gdybyś była niecały metr przede mną… teraz… kiedy nagrywamy ten wywiad, naruszyłybyśmy pewne granice. Ja staram się naruszyć tą granicę, w tym cyklu.

Kolor odwraca uwagę a nie przyciąga.

…stąd właśnie ten monochromatyczny charakter prac.   

Kto chowa portret, pokazuje, że kocha oryginał” znalazłam ten cytat na Twoim profilu na FB. Czyje to słowa i co dla Ciebie one znaczą?

To słowa Samuela Linde. Przełom XVIII – XIX wieku. Trochę to staroświeckie, prawda? … ale ja jestem staroświecka. Nie należy czytać tego zbyt dosłownie, teraz w kulturze obrazkowej i w erze selfie to dość banalnie brzmi. 

Ja lubię portretować ludzi i bliskie osoby noszę po prostu w sobie.

Dlaczego wystawa ma miejsce tak daleko? W Brukseli?

Nie wiem…Bruksela stała się mi bliska, po prostu. 

 Masz tam swoje grono odbiorców?

Myślę, że to grono się buduje… wszystko dzieje się powoli…trzeba cierpliwości. 

Kiedy odbędzie się wernisaż?

04 października, 2019 r, zapraszam Was do mojego magicznego miejsca, De Ultieme Halluciniete na wernisaż mojej wystawy „Minuta”. Stawiam tym samym pytanie : Czym jest dla  Ciebie minuta?

Jak długo potrwa ta wystawa?

Dwa miesiące…może do końca roku. To duża galeria. Instalacja „Minuta” zajmie jej jedną część. „Minuta” zostanie na dłużej.

Możesz opowiedzieć nam o swojej galerii w Brukseli?

Wiesz…wiele osób pyta mnie…jak Bruksla mi się podoba. Prawda jest taka, że nie zwiedziłam jej w sensie turystycznym.

Oczywiście Grand Place jest imponujący o każdej porze dnia. Odwiedziłam trochę galerii podczas zeszłorocznego BRUSSEL GALLERY WEEKEND widziałam też ATOMIUM, przy okazji Targów Sztuki, w których brałam udział w październiku zeszłego roku. 

Ale oczywiście najbardziej urokliwym miejscem jakie widziałam jest De Ultieme Halluciniete przy Rue Royal 116, głównym trakcie królewskim. 

De Ultieme Halluciniete przy Rue Royal 316

To jest bardzo ciekawe miejsce. Miałam przyjemność obserwować jak odradza się z popiołów, na nowo. Jest naprawdę sporo dokumentacji zdjęciowej jak wyglądało w momencie kiedy trafiła w ręce rodziny Waldhaus a jak wygląda teraz i jak będzie wyglądać po kompletnej renowacji. 

Galeria jest częścią całego kompleksu. Dwóch kamiennic z częścią hotelową, stylową restauracją zachowaną w oryginalnej secesjii. Jest tu również kawiarnia a nawet klub nocny na poziomie -2.

Do współpracy zaprosił mnie Jack Andrew Waldhaus wraz ze swoją rodziną. Historia naszej znajomości jest dość dziwna ale to opowiem już przy innej okazji.

W Pażdzierniku, właśnie „Minutą” w symboliczny sposób otwieram galerię ponownie 🙂 zdarzały się bowiem przerwy w jej funkcjonowaniu.

Sylwia Mużyło, „Minuta”, Oddech 10, pierwszy etap pracy na płótnie, 2019 r.
Sylwia Mużyło, „Minuta”, Oddech 10, w trakcie tworzenia, 2019 r.
Malarka Sylwia Mużyło, w swojej pracowni, 2018r

Czy tworząc obraz myślisz już o nim jako o części większej całości? Cyklu?

Trudno powiedzieć. Nawet bardzo trudno. „Minuta” to z całą pewnością cykl lub też instalacja. Generalnie cykle są bardzo modne bo w oczach krytyków, kolekcjonerów takie dojrzałe się wydają. A ja chyba dojrzewam do tego aby przestać być dojrzałą…

Wracając do pytania…to tak. Właśnie mi to uświadomiłaś. Zawsze jak zaczynam obraz myślę o jakimś cyklu, że następny obraz będzie taki i taki. Tyle, że dość długo pracuję nad obrazami i ściśle jest to powiązane z tym co w danej chwili czuję. I kiedy siadam do następnego obrazu w głowie mam już zupełnie co innego. 

Chyba powinnam się bardziej zdyscyplinować, jak przy „Minucie”. Albo zapisywać gdzieś te myśli, które towarzyszą mi podczas tworzenia.

Właśnie kończy się Twoja indywidualna wystawa we Wrocławiu, kolejna ma miejsce w Brukseli. Potem spotkamy Cię na Targach Sztuki Dostępnej w Warszawie, 16-17 listopada. Na ile do przodu planujesz swoją twórczą obecność? 

W międzyczasie, 20 Września w galerii 101 Projekt,  odbędzie się wystawa pole widzenia wraz z rzeźbiarką Krystyną Nowakowską. Zapraszam wszystkich, którzy planują odwiedzić w tym czasie Warszawę, a myślę że warto choćby ze względu na wiele ciekawych wydarzeń artystycznych związanych z Warsaw Gallery Weekend. 

16 -17 listopada będę na Targach Sztuki Dostępnej.

W marcu natomiast wspólnie z Dominikiem Jasińskim planujemy sporą wspólną wystawę poświęconą oczywiście w 100% kobietom.

Kliknij i dowiedz się więcej.

W Targach Sztuki Dostępnej bierzesz udział po raz drugi. Jak podoba Ci się ta inicjatywa?

To prawda. Drugi raz wezmę udział w Targach Sztuki Dostępnej. Inicjatywa podoba mi się bardzo. Mogłabym tutaj zatrzymać się na dłużej, bo to naprawdę dobra inicjatywa. Po pierwsze: podoba mi się jako artyście, który niezależnie może zaprezentować swoją twórczość. 

Są to targi sztuki z określoną granicą cenową dzięki temu osoby, które je odwiedzają mogą przygotować sobie budżet, który chcą przeznaczyć na zakup dzieł sztuki. TSD odwiedzają w 80% to osoby zainteresowane kupnem co dla artysty jest bardzo ważne.

Samo wydarzenie, jest zorganizowane – genialnie. Wystawiałam się w zeszłym roku na Targach Sztuki w Brukseli i muszę przyznać, że tu podobało mi się bardziej.

W pracowni, źródło: archiwum prywatne artystki

Michelle Obama zatytułowała swoja biografię BECOMING. Opowiedz nam o sobie? Jak Ty stałaś się Artystką? Malarką? Jak to jest „STAWAĆ SIĘ”?

Jak to jest stawać się…hmmm? Jak to mówią, co się stało to się nie odstanie 🙂 ale mówię to w pozytywnym znaczeniu. W moim wypadku jeszcze ciagle staje się.

Wiesz Kasiu, ja musiałam do pewnych rzeczy dojrzeć, już dziś wspominałam o dojrzałości w innym kontekście.

W moim wypadku aby stać się artystą nie wystarczyło samo wykształcenie. Ja musiałam dorosnąć, przejść długą drogę aby stać się dla siebie w 100% autentyczną. Jestem bardzo wymagająca wobec siebie.

Ja już osiągnęłam szczyt swojej szklanej góry. To moje dzieci, rodzina. Ale czas płynie… albo i nie płynie. Nie istotne 🙂

Teraz, po prostu mogę stawać się bez „przeszkód” artystką. Oczywiście biorę to słowo w duży cudzysłów bo dzieci nie są przeszkodą. W stawaniu się artystą jest dużo innych przeszkód. Często w nas samych.

Co jest Twoim Konikiem? Malarstwo, Fotografia, grafika a może jeszcze coś innego, coś nieuchwytnego?

Co jest moim Konikiem pytasz? KREATYWNOŚĆ /śmiech/

Pewnie 100 lat temy byłaby to fotografia, jako coś nowatorskiego, dziś może malarstwo i to realistyczne niemal warsztatowe. Bo to ono jest coraz rzadsze. Wymaga czasu a wszyscy wiemy jak cenny jest czas. Ten czas przeplata się w całej naszej rozmowie. W obecznym czasie, w obecnym punkcie moim konikiem jest zdecydowanie MALARSTWO.

Co chciałabyś poradzić młodym ludziom, u których świta myśl, że chcą malować, że chcą stać się artystą?

Przede wszyskim uwierzyć w siebie i nie poddawać się. Trzeba nauczyć się cierpliowości. Nie można liczyć na szybki sukces (oczywiście życzę tego każdemu) ale artystą staje się powoli. Trzeba przejść drogę. No chyba, że chcę się być gwiazdą jednego wieczoru.

Za artystą idzie przede wszystkim jego dorobek. To jak do pewnych rzeczy dochodził. Według mnie, dla artysty najważniejszy jest proces. Tego nie da się przyspieszyć.

Jak tworzysz? Masz jakieś swoje rytuały? Niezmienialną kolejność czynności? Przygotowywujesz się jakoś?

Technicznie…to zaczynam od posprzątania po poprzednim obrazie, bo nie sprzątam od razu. Kończę obraz i jest koniec. Odchodzę od sztalugi i wszystko zostaje tak jak to zostawiłam łącznie z niedopitą kawą czy przyschniętym pędzlem, brudną szpachlą.

Przyjaciel na ten widok powiedzał, cytuje: wygląda jak po operacji na OIOMIE w szpitalu.” Odpowiedziałam mu,  że to operacja na otwartym sercu 🙂

Tak więc zanim zacznę ja i moja przestrzeń jesteśmy potwornie brudne. Parzę kawę. Siadam przed pustym płótnem i mimo planu, czy to szkicowego czy to zdjęciowego nie mam pojęcia jak zacząć. Zawsze odczuwam stres. Tak jakbym malowała pierwszy raz, a przecież robię to niemal codziennie. Zastanawiam się czy przyjdzie kiedyś moment rutyny. Poczucia, że jesteś specjalistą. Siadasz. Robisz swoje i wychodzisz.

Mam nadzieję, że nie /śmiech/.

Tworzysz gdy masz wenę czy raczej jest to codzienny… powiedzmy „etat”?

To bardzo ciekawe pytanie. Wiesz często zastanawiałam się czy jest taki zawód Artysta. Bycie artystą to ciężka praca. Jak zawód lekarza czy modelki. Nie chcę wchodzić glębiej w temat żeby nikogo nie urazić ale historia sama ocenia wartość dzieł sztuki.

 Zatem  bycie artystą to ciężka praca na dwa etaty. Jak masz wenę to jest łatwiej ale jak jej nie masz to musisz ją znaleźć. Ludzie często nie dostrzegają rzeczy najistotniejszych czyli tego procesu. Bo nie liczy się tylko samo fizyczne malowanie ale też proces myślowy. Projektanci przecież myślą dniami, miesiącami, latami aż dochodzą do pewnych rozwiązań.

Jest to codzienna ciężka praca ale praca, którą lubię… a czasem nienawidzę /śmiech/.

Gdzie tworzysz?

W głowie 🙂 ale pewnie pytasz o co innego /śmiech/.

Gdzie można kupić Twoje prace?

Poprzez galerię w Brukseli, w niektórych Polskich galeriach. Na Targach Sztuki Dostępnej 16-17 listopada, w Warszawie. Można również skontaktować się ze mną osobiście.

Czy tworzysz na zamówienie?

Tak. Powstają też obrazy na zamówienie, są to zarówno portrety jak i prace autorskie.

Czy masz obraz, które namalowałaś ale nie zdecydujesz się nigdy na jego sprzedaż?

Tak. Jest kilka takich. Czasem, już podczas malowania decyduję, że obraz nie będzie na sprzedaż. Generalnie trudno mi sprzedawać obrazy, trudno mi się z nimi rozstawać, dlatego daję im jakiś czas.

Jesteś artystką ale i mamą dwójki pociech. Czy bycie mama zostawiło ślad na twojej twórczości?

No na pewno. Bycie mamą zostawiło ślad na moim całym życiu. Nie próbuję tego dzielić. Jestem kobietą, mamą, artystką.

——— PYTANIA OD CZYTELNIKÓW KONIKA KREATYWNEGO ———

Kawa czy herbata? kawa

Jaki jesteś znak zodiaku? Wodnik

Ulubiony smak. Wolę zapachy…jak smak to mango a zapach pomarańczy

Czy trudne jest mieszanie kolorów? 

Trudne /śmiech/. Kolor musi być znaleziony. Ja mieszam kolory na palecie. Mieszanie farb jest trudne ale warte tego bo dzięki temu zyskujemy własną paletę barw.

Sylwio, bardzo dziękuję Ci za ten wywiad. Gratuluje Ci realizacji cyklu „Minuta”. Dziękuje Ci za Twoją twórczość!

Ten wywiad możecie również odsłuchać w formie PODCASTU wystarczy, że klikniecie w przycisk  Słuchaj Podcast

Konik Kreatywny
Konik Kreatywny

Konik Kreatywny to blog o ciekawych ludziach,
produktach i ideach.
Zawsze w smak tym,
którzy lubią się zainspirować.

Nazywam się Katarzyna Moczulska. Piszę dość szeroko o sztuce tworzenia z pasją.

Na razie brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres mailowy nie będzie opublikowany.